Najlepszy dzień życia

Dzisiaj może być i powinno najepszym dniem naszego życia. Dlaczego? Ponieważ to jest jedyny dzień, jaki mamy. Nie ma już wczoraj i nie ma jeszcze jutra. Jest tylko dzisiaj. Jeśli popatrzymy na życie z perspektywy „tu i teraz”, odkrywamy, że nie ma sensu żyć nierealnym wczoraj i jutro. Dzisiaj jest dzień, który Pan Bóg nam dał. To jest największy prezent, jaki mamy - ta chwila. Umiejetność docenienia chwili zmienia obraz całego życia.  

Każdy człowiek rodzi się z unikalnym przeznaczeniem.  
Celem życia jest rozpoznać kim jestem oraz rozwinąć to.   
Odkrycie tego, kim naprawdę jesteśmy sprawia, że zaczynamy żyć pełnią życia. Kiedy mamy to odkrywać? Właśnie dzisiaj. Naszym największym powołaniem jest rozwijać swoje autentyczne człowieczeństwo, dzień po dniu.  

Nie jest ważne, czy nasza autentyczność pasuje do jakichś utartych społecznie wyobrażeń, czy nie. Tak żyjąc, stajemy się ludźmi szczęśliwymi, którzy również uszczęśliwiają innych. Jeśli dzisiaj jesteśmy szczęśliwi, odkryjemy drogę służenia światu.  

Prawdziwe przeznaczenie łączy w sobie człowieka oraz jego służbę dla świata. To jest miejsce, w którym głęboka ludzka radość spotyka się z głęboką potrzebą świata.  
Zacznijmy od samych siebie, każdego dnia na nowo odkrywajmy swoje przeznaczenie. 

Zanim zapytasz czego potrzebuje świat, zadaj sobie pytanie, co dzisiaj sprawia, że chce ci się żyć? Co sprawia, że twoje serce zaczyna szybciej bić? Świat potrzebuje ludzi, którzy najpierw sami dla siebie ożyli. Potem mogą żyć dla świata. Dobrą praktyką, która pomaga cieszyć się dniem dzisiejszym jest regularne stosowanie modlitwy Jabesa. 

„A wzywał Jabes Boga Izraela mówiąc: 

„Obyś skutecznie mi błogosławił 
i rozszerzył granice moje, 
a ręka Twoja była ze mną, 
i obyś zachował mnie od złego, 
a utrapienie moje się skończyło!” 

I sprawił Bóg to, o co on prosił.” (1 Ks. Kronik 4.9-10).

Jeśli chcemy wypełnić swoją rolę w życiu, powinniśmy dzisiaj żyć pełnią życia. Ponieważ innego dnia nie mamy. Nie ma sensu myśleć tylko o czymś czego już nie będzie lub jeszcze nie ma. Zastosujmy tę modlitwę na dzisiaj. Módlmy się nią w następujący sposób:  

Obyś DZISIAJ skutecznie mi błogosławił 
i DZISIAJ rozszerzył granice moje, 
a ręka Twoja DZISIAJ była ze mną, 
i obyś DZISIAJ zachował mnie od złego, 
a utrapienie moje DZISIAJ się skończyło. 


Ważne i ważniejsze

W życiu jest w sumie niewiele rzeczy, które mają prawdziwą wartość. Każdy się w końcu przekonuje, że to, za czym goni większość ludzi nie jest w stanie dać głębokiej radości i spełnienia. Nowa fryzura, pełne konto, nawet zdrowie - są to rzeczy pozytywne, ale krótkotrwałe i zewnętrzne. Wszyscy je w końcu stracimy. 

Największą wartością życia są trwałe więzi miłości - z ludźmi i z Bogiem. Więzi rodzinne należą do tych, których najbardziej potrzebujemy. Relacje małżeńskie, rodzicielskie, między rodzeństwem są wyjątkowe. Reprezentujemy różne pokolenia, ale nie byłoby nas gdyby nie oni. Nie byłoby tożsamości rodzica, gdyby nie urodziło się dziecko - piękna córeczka czy synuś. Jesteśmy z sobą powiązani nicią natury, historią pokoleń. 

Życie nie tylko skazuje nas na siebie wzajemnie, ale zachęca, by tę naturalną, biologiczną i społeczną więź wzmacniać świadomymi decyzjami miłości. Ktoś będzie  mamą, tatą, dziadkiem i babcią a ktoś córką, synem, wnuczką i wnukiem. To jest fakt, którego nic nie zmieni. Jednak oprócz suchego faktu jakim jest łańcuch pokoleń może rodzić się między pokoleniami wspólna przyszłość, wypełniona wzajemnym szacunkiem, miłością i troską. 

Przed nami są co najmniej dwa rodzaje przyszłości - możemy żyć obok siebie i zamykać się w różnych światach swoich pokoleń, albo żyć dla siebie nie tracąc przy tym wolności i swojej pokoleniowej tożsamości. W pierwszym wypadku nie trzeba wiele z siebie dawać. W drugim, potrzebna jest odwaga i decyzja, by otwierać swoje życie na drugą osobę, dzielić się miłością oraz tę miłość przyjmować. Pierwsza droga jest łatwa, ale smutna. Druga jest trudna jednak dająca wielkie spełnienie. 

Aby iść lepszą drogą, trzeba podejmować dobre decyzje: 

  • Być dla innych na dobre i złe 
  • Tworzyć nowe i lepsze wzorce dla kolejnych pokoleń 
  • Być dla innych z wyboru, nie z obowiązku 
  • Pokonywać trudności w oparciu o prawość i integralność  
  • Polegać na wsparciu Ducha Świętego 
  • Szukać źródła miłości w Bogu 
  • Zawsze innym okazywać łaskę 

Do naszych życiowych ról niech dojdzie jeszcze jedna bardzo ważna rola - stawajmy się przyjaciółmi. Dopiero ta ostatnia rola nadaje prawdziwy sens tym pierwotnym. 


Życie składa się z rzeczy ważnych i ważniejszych. Sztuką i sukcesem jest umieć je odróżniać. 

Potęga miłosierdzia

Dobro i zło koegzystują w świecie oraz w sercach ludzkich. Która wartość ostatecznie zwycięża? Leszek Kołakowski zauważa, że z każdego dobra można zło przyrządzić i nie zauważać samemu, że się cokolwiek stało, że nie można żądać ani życzyć sobie, by wszyscy byli doskonali. To prowadzi do wniosku trafnie sformułowanego przez Reinholda Niebuhra, że najgłębsza wiara w dobro życia nie może opierać się na wierze w dobro człowieka. 

Niebuhr pisze, że jeśli fundamentem jest ludzkie dobro, to taki optymizm dozna głębokiego rozczarowania. Wtedy romantyzm zmienia się w cynizm, jak to miało zawsze  miejsce w historii świata. Wiara chrześcijańska jest zupełnie  odmienna od takiego optymizmu. Jest ona zawierzeniem Bogu, który stworzył dobry świat – choć obecnie świat nie jest dobry – dobremu Bogu, wystarczająco potężnemu i dobremu, by zniweczyć zło wyrządzone przez ludzi i wybawić ich od grzechów, podsumowuje autor. 

Nadzieja pokładana w tym, że ludzka egzystencja ma sens, musi sięgać dużo głębiej niż wiara w ludzką nieskazitelność. Niepodważalnym faktem jest zepsucie każdej ludzkiej wartości. Z drugiej strony powinniśmy odrzucić  tendencję odrzucenia złego życia na korzyść dobrej wieczności. Radykalne rozróżnienie między dobrem pozaziemskim a złym życiem na ziemi jest sprzeczne z wiarą chrześcijańską. 

Boża dobroć jest obecna i widoczna w świecie. Dlatego życie jest warte przeżycia, a świat nie jest wyłącznie zły. Ponieważ Bóg jest zarówno Stwórcą jak i Zbawicielem, zło ostatecznie nie może zatryumfować nad dobrem. 

Najlepszym lekarstwem na gorycz zawiedzionej wiary w człowieka jest rozwianie złudzeń co do własnego „ja”. Na tym polega prawdziwa skrucha. Rodzi się w człowieku refleksja, że zło, jakie wyrządzają inni ludzie nie różni się bardzo od zła, jakie on sam wyrządza innym. Ostatecznie, jak stwierdza św. Paweł, wszyscy potrzebujemy Bożego miłosierdzia. Dopiero wtedy człowiek sięga do fundamentu wiary w zwycięską dobroć Boga. Rezygnacja z chluby z własnego dobra otwiera drzwi do prawdziwej dobroci Boga. 

Wiara osadzona jest na fundamencie pozytywnej natury Boga – Jego miłosierdziu. Idea Boga miłosiernego słusznie dzisiaj wyrasta ponad inne prawdy wiary. Trzeba światu pokazywać Boga bogatego w miłosierdzie. Miłosierdzie maluje ostateczną wizję człowieka, odkupionego przez Chrystusa. Teologia zatem to nie tylko nauka o Bogu, ale również o człowieku w odniesieniu do Boga. Wiara jest wypełniona nadzieją – buduje wizję człowieka odwołującego się do miłosiernego Boga. 
  
Wiara w zwycięstwo dobra nad złem jest oparta na praktycznym Bożym miłosierdziu ukazanym w śmierci i  zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Kochaj Boga aż do utraty samego siebie – ta sentencja Augustyna jest sensem krzyża Chrystusa, w którym nastąpiło utożsamienie się całej grzesznej ludzkości z Jezusem z Nazaretu. Krzyż jest zarówno objawieniem ludzkiej grzeszności jak i Bożej miłości. W Chrystusie wszyscy na nowo staliśmy się „posłusznym Adamem”. Na krzyżu dokonał się sąd i ułaskawienie człowieka i świata.


Krzyż ma zbawczy sens, gdy budzi się świadomość własnej winy i boskiego miłosierdzia. W tym momencie grzech przestaje być barierą, a jego iluzoryczna moc znika. Krzyż jest znakiem miłości, przez którą Bóg jest oddany misji zbawienia świata. Modlitwa „zbaw nas ode złego” nie jest pustym religijnym sloganem, ale ma swoje oparcie w wydarzeniu krzyża. Pod chwilowym szaleństwem ludzkiego grzechu ukryte jest odwieczne boskie miłosierdzie, które już zwyciężyło i ostatecznie zatryumfuje. 

Niebo na ziemi

W chrześcijańskiej tradycji wschodniej liturgia nabożeństwa jest nazywana spotkaniem nieba z ziemią, doświadczeniem Edenu. Można tę koncepcję słusznie rozszerzyć na całe chrześcijańskie życie. 

Kiedyś jedynie Mojżesz mógł wejść na górę, by spotkać Boga i otrzymać od Niego przykazania wypisane na kamiennych tablicach. Teraz dzięki wcieleniu Boga w Jezusie z Nazaretu oraz zesłaniu Ducha Świętego, Bóg „przyszedł z góry” do nas wszystkich i włożył przykazania do naszych serc. Stwórca odsłonił przed nami więcej nieba i zbliżył się do nas do tego stopnia, że zamieszkał w naszych sercach. 

Używając symbolicznej terminologii apokaliptycznej nastało „panowanie Baranka”, „tysiącletnie królestwo”, Chrystus zwyciężył nad grzechem i złem. Niebo przyszło na ziemię i już na zawsze z nami pozostanie. To jest zgodne z zapowiedzią Mesjasza, że niektórzy z jego słuchaczy nie zaznają śmierci zanim ujrzą królestwo Boże przychodzące w mocy. Tak też się stało w dzień Zielonych Świąt. 

Kiedy spodziewaliśmy się w naszym domu gościa, zazwyczaj dzieci wypytywały, kto to jest? Jak się nazywa? Skąd przyjeżdża? Zanim Duch Święty przyniósł niebo do naszych serc, Mesjasz zapowiedział tego nadchodzącego wyjątkowego Gościa-Gospodarza. Opisując Ducha Świętego nadaje Mu kilka ważnych tytułów, między innymi nazywa Go naszym Opiekunem. Greckie słowo Paraklete można przetłumaczyć Pocieszyciel, Opiekun, Pomocnik. To nam od razu pokazuje, jaki był cel Jego przyjścia. 

Duch Święty się ludzkością opiekuje, wspiera, pomaga, pociesza i prowadzi. Dzisiaj wynajmuje się opiekę do dzieci, seniorów. Stwórca występuje w roli Opiekuna ludzi. To oznacza, że Bóg nie jest jedynie Inicjatorem życia, Pierwszą Iskrą wszechświata, Wielkim Początkowym Wybuchem.   

Taki pogląd nazywany deizmem wykształtował się w Europie XVIII wieku. Według słowników deizm to nurt religijno-filozoficzny przekonujący, że racjonalnie można uzasadnić istnienie jedynie Boga bezosobowego, będącego konstruktorem świata. Stwórca jest postrzegany jako źródło praw, według których działa mechanizm świata. Tak rozumiany Bóg nie ingeruje w raz ustanowione prawa.

Jest jak konstruktor zegara, który po skończeniu swojej pracy nie ma już nic wspólnego z zakupionym przez klienta zegarkiem. Można czasem usłyszeć od kogoś takie stwierdzenie, że pewnie za stworzeniem wszechświata stoi jakaś boska siła, ale żaden tam Bóg nie ingeruje w sprawy świata ani moje osobiste. 

Błąd deizmu polega na odrzuceniu Boga aktywnie kochającego ludzkość. Jeśli nie uznamy Boga Opiekuna i Pocieszyciela, to nie uznamy Boga w całości. On nie tylko sobie jest. On istnieje w sposób aktywny i realny dla każdego człowieka. Jego bycie jest interpersonalne. 


Niebo na ziemi oznacza boski wpływ na nasze osobiste życie. Jego miłość pokonuje nienawiść. Jego dobroć pokonuje zło. Jego miłosierdzie zwycięża nad niezgodą i podziałami. Niebo jest wśród nas i zaprowadza porządki. Jest jeszcze wiele do zrobienia, ale żyjemy nadzieją, opartą na miłości i wszechmocy Opiekuna ludzkości.  

Zwycięstwo dobra

Chrystus zachęca nas do oczekiwania na lepszą przyszłość. Zło jest elementem wtórnym, chwilowym i dopuszczonym przez Stwórcę zakłóceniem historii. Bóg otrze kiedyś wszelką łzę. Nie będzie bólu ani smutku. To uwolnienie od zła, które kiedyś nastanie jest w duchowym wymiarze naszą rzeczywistością. Wraz z Chrystusem nadeszło niebo, inaczej nazywane królestwem Bożym. Sprawiedliwość, radość i pokój w Duchu Świętym stanowi obecnie treść naszego wewnętrznego życia. 

Jak w przypadku Jezusa z Nazaretu, my również mamy  przywilej „rozpylania” nieba na ziemi. Życie Mesjasza jest naszym programem, naszą drogą. On czynił dobro, rozsiewał miłość, rozdawał przebaczenie. To jest boski plan zasiedlania ziemi niebem. 

Kluczową kwestią w pokonywaniu zła jest modlitwa. Apostoł Jakub pisze: „Kto Cierpi, niech się modli”... i tyle. Nie podaje filozoficznych powodów istnienia zła, po prostu stwierdza obecność cierpienia i podaje proste rozwiązanie, którym jest modlitwa. Módlmy się i ufajmy Bogu, który ma powody, by pozwalać złu istnieć, a których my nie znamy. 

Jak już wcześniej zauważyliśmy, w kwestii zła nie mamy gotowych odpowiedzi. Dostrzegamy jedynie, że Stwórca  współdziała we wszystkim ku dobremu. Żyjemy dzięki temu z szeroką perspektywą. Bóg dopuszcza istnienie zła dla wyższych celów, przede wszystkim z powodu pojednania wszystkiego.  

  • Pojednanie Józefa i jego braci 
  • Pojednanie Hioba i jego przyjaciół 
  • Pojednanie Judy i Izraela 
  • Pojednanie ludzkości z Bogiem w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa 

Oto przykłady fundamentalnej prawdy Biblii. Historia zmierza do pojednania, a zło odgrywa w tym swoją rolę. Należy zaakceptować tę tajemnicę, że Bóg uznał za lepsze aby ze zła wynikało dobro, niż żeby zła nigdy nie było.  

Istnienie takiego świata, w którym miesza się dobro i zło  wydaje się niezbędne. Życie jest doliną kształtowania duszy.  
Zło jest pedagogicznym narzędziem. Upadek ludzkości pod symbolem Adama ma ostatecznie znaczenie pozytywne. Jest ważnym momentem samoświadomości człowieka.   
Świat wolny od zła byłby na ten moment najgorszym z możliwych światów. Nasz świat jest szlachetniejszy i bogatszy w dobro dzięki złu. Inaczej nie poznalibyśmy takich wartości jak dobroć, miłość, przebaczenie, miłosierdzie. W obliczu zła, rozumiemy czym jest dobro. 

Zło byłoby nie do zniesienia gdyby nie było Boga. Ateizm nie zmniejsza cierpienia, ale zabiera nadzieję na pokonanie zła.  

Aby dobro zwyciężało należy pozytywnie nastroić swoje myśli i serce. Niestety, łatwiej akumulujemy zło. Człowiek zapamiętuje pięć razy bardziej przykre przeżycia niż miłe. Dobro wymaga większego wysiłku. Potrzebujemy jak kierowca skupić całą swoją uwagę na drodze, nie na poboczach. Pomaga nam w tym medytacja nad Biblią. Błogosław duszo moja Pana i nie zapominaj wszyskich dobrodziejstw Jego! (Psalm 103,2). Skosztujcie i przekonajcie się, że Pan jest dobry. (Psalm 34,9). Jak napisał Grzegorz z Nyssy, jedynie zdumienie i zachwyt pozwalają człowiekowi pojąć coś z Boga. 

Droga pojednania

Cierpienie jest drogą do pojednania. Kiedy Izrael podzielił się na państwo północne i południowe, Bóg pozwolił na niewolę babilońską i asyryjską. Był to boski sposób na odbudowanie jedności narodu. W wyniku wygania i niewoli, zniknął nie tylko podział na Judę i Izrael, ale nawet różnice plemienne, które do tej pory dzieliły naród Izraela. Łzy wylane na obcej ziemi w pełni zjednoczyły wszystkie plemiona. 

W historii świata Stwórca krok po kroku zmierza do zjednoczenia wszystkiego w obrębie własnej boskiej Istoty, aż Chrystus będzie wszystkim we wszystkich. Ostatecznie mamy być jedną owczarnią z jednym Pasterzem. Wolą Stwórcy jest usunięcie podziałów na wielu płaszczyznach. 
Zniknie kiedyś podział czasu, któremu jesteśmy obecnie poddani. Nie będzie już przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Będzie wieczne teraz, ponieważ w Bogu jest tylko teraz, stąd jest Bogiem nieprzemijającym. 

Bóg jest przede wszystkim Miłością, Dobrem. Z tego powodu muszą zanikać podziały powodowane grzechem, nienawiścią, pychą ludzką. Miłość nigdy nie ustaje, dobro zwycięża nad złem. Tak brzmią biblijne zapowiedzi. 

Bóg na razie nie usunął cierpienia i zła jednym szybkim dekretem. Zamiast tego, sam stał się tego uczestnikiem.
Stał się człowiekiem, a ostatecznie obarczył się grzechem, przekleństwem, został ofiarą okrutnej egzekucji. Uniżył się do niesprawiedliwej śmierci na krzyżu. W ten sposób Chrystus jednoczy świat, przez wejście w nienawiść z miłością. 

Bóg samego siebie nie uchronił przed cierpieniem. W tym przejawia się Jego miłość oraz moc pojednania. Krzyż zjednoczył Boga z człowiekiem. W Chrystusie Bóg świat z sobą pojednał. To pojednanie nie było jedynie decyzją szefa, którą podjął gdzieś w odległym gabinecie nieba. Pojednanie kosztowało życie. Bóg w Chrystusie umarł, choć jednocześnie nie podlegał śmierci. Doświadczył emocji oraz bólu ludzkiej egzystencji. Odtąd realnie Bóg cierpi razem z człowiekiem.  

Pojednanie nigdy nie jest teorią ani wyłącznie zagadnieniem teologii akademickiej. Pojednanie kosztuje życie, dlatego tak niewielu ludzi jest na to gotowych. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj. O ile pierwsza część tego polecenia jest dość oczywista i prosta, o tyle druga wymaga sporego wysiłku i zmiany myślenia. 

Dzisiaj widzimy jak ludzie wprowadzają w czyn pierwszą formułę - nie dać się pokonać złu! Jesteśmy gotowi walczyć o swoje, chronić swego, nawet umierać za swoje racje. Współczesny terroryzm oparty jest na silnym przywiązaniu do swojej racji, do własnego światopoglądu. Złem jest zawsze ktoś poza mną, obcy, inaczej wierzący. 


Lekarstwem na przemoc nie jest przemoc wobec przemocy. Jedynym lekarstwem jest droga Chrystusa prowadząca do pojednania przez własne cierpienie. Świat potrzebuje wprowadzenia w życie drugiej formuły: zło zwyciężaj dobrem. Nienawiść zwyciężaj miłością. Uprzedzenia zwyciężaj zaufaniem. Strach zwyciężaj odwagą. Krzywdę zwyciężaj przebaczeniem. Obelgi zwyciężaj dobrym słowem. Miecz zwyciężaj krzyżem. Dowodem miłości jest własne cierpienie. 

Problem zła

Jedno z najczęściej zadawanych pytań w kwestii Boga brzmi, jeśli Bóg istnieje, dlaczego na Ziemi jest tyle zła? 
Już w starożytności Epikur stwierdził, że Bóg musi być słaby lub zawistny, a jeśli jedno i drugie, to nie jest Bogiem. Jeżeli Bóg istnieje i jest przy tym wszechmocny i dobry jak twierdzą chrześcijanie, to jak wytłumaczyć cierpienia, wojny, głód, holokaust, noc św. Bartłomieja i wiele innych makabrycznych wydarzeń? 

Wiemy z relacji naocznych świadków jak wielu chrześcijan obecnie cierpi z powodu swojej wiary. Są zabijani, torturowani, wypędzani ze swoich domów. Jeśli Bóg kocha, dlaczego spotyka ich tak straszliwe zło? Jak pogodzić Bożą dobroć z ogromem zła? Jak Bóg może być Miłością? 

Zadałem sobie jeszcze inne pytanie. Czym jest małżeńska miłość po 28 latach? Stwierdziłem, że choć jestem w samym centrum tego zagadnienia, nie mam nawet na tak oczywiste pytanie jednej prostej odpowiedzi. Na wieloletnią miłość mojej żony i moją składa się szereg trudnych do zdefiniowania symboli, ledwo wyczuwalnych niuansów, delikatnych wewnętrznych przekonań. Są one jak cieniutkie nitki, łączące nas w sposób wyjątkowy. Ważne życiowe pytania nie posiadają prostych odpowiedzi. 

W dzieciństwie bawiliśmy się w podchody. Były strzałki, znaki, mające zaprowadzić nas do celu. Całe nasze życie to swojego rodzaju podchody. Biblia daje nam wiele znaków naprowadzających na Boga miłości. Na pytanie o koegzystencję miłości i zła Bóg nam wprost nie odpowiada, ale podpowiada.  

Z tych podpowiedzi możemy wyciągnąć wniosek, że zło dzięki Bożej łasce i miłości nabiera z perspektywy wiary radykalnie nowego znaczenia. Kiedy byłem w Australii, pojechałem ze znajomym na ryby. Złowiliśmy płaszczkę, która ma śmiertelnie trujący kolec. Trzeba było w pierwszej kolejności szczypcami go odciąć. Boże wielkie miłosierdzie rzuca na nasze życie nowe światło w relacji do zła. Krzyż Chrystusa zmienił na zawsze znaczenie cierpienia. Samo zło nie przestało istnieć, ale jego kolec został odcięty. Śmierć została na zawsze pozbawiona swojego żądła! 

Wróćmy do naszych podchodów - jedną z podpowiedzi jest stwierdzenie, że zło może służyć Bożym celom. Grzechy synów Jakuba były przyczyną sprzedania ich brata Józefa do Egiptu. Grzechy żony Potyfara były przyczyną uwięzienia Józefa. Historia ta jest pełna ludzkiego zła. W tajemniczy dla nas sposób Bóg wplata zło w zbawienie (podobie stosuje się truciznę w medycynie). Stwórca w swojej mądrości i miłości wykorzystuje każdy materiał do tworzenia dobra. Ostatecznie Józef oświadcza swoim braciom, że po pierwsze, nie oni przysłali go do Egiptu, lecz Bóg. Po drugie, oni planowali zło, ale Bóg wykorzystał to do swoich celów. Z tego wnioskujemy, że Bóg nie jest okrutny, ale miłosierny wobec ludzkiej wolności i decyzji wyboru zła. 


Stwórca dał ludzkości wolność a równocześnie chce naszego dobra. Bóg nie naruszając ludzkiej wolności, tworzy z niej dobro. To jest wielka tajemnica łaski. Stwórca posługuje się ludzkim grzechem, by ostatecznie dać ratunek. Zło nie może nie istnieć jeśli mamy być wolni. Wolność jest dowodem Bożej miłości. Wybierajmy zatem dobro, ale jeśli nawet wybierzemy zło, Bóg ostatecznie uczyni z tego coś cudownego. Taka jest nasza nadzieja. W Nim każda historia ma dobre zakończenie.