Anty anty-intelektualizm
Top trzy 2017
Lista osobista
Do tego, że czytać warto, nie muszę mam nadzieję nikogo przekonywać. Poniżej moje propozycje na te wakacje. Niektóre z tych książek to ogólnoświatowe hity. Inne są tu, poniewaź znalazłem w nich coś ważnego dla siebie. Są tu powieści, biografia, prawdziwe historie, trochę teologii, filozofii i psychologii. Mam nadzieję, że znajdziecie coś dla siebie.
Przed wyborem, warto przeczytać w sieci krótki opis. Miłej wakacyjnej lektury!
Eco Umberto, Imię róży
Frankl E. Viktor, Człowiek w poszukiwaniu sensu
Friedman D., Dwa narody (wydane przez stowarzyszenie służba szalom)
Heschel J. Abraham, Szabat
Lechowicz Martin, Przegląd Jezusów Polskich
Lewis C. S., Aktualne sprawy
Lewis C. S., Listy o modlitwie i moralności
Lewis C. S., Chrześcijaństwo po prostu
Lewis C. S., Smutek
Krakauer Jon, Wszystko za Everest
Martin James, Jezus
Mate Ferenc, Prawdziwe życie
O'Shea Covadonga, Człowiek, który stworzył Zarę
Sittser L. Gerald, Łaska ukryta
Sobieszuk Anna, Zuzanna córka króla
Tokarczuk Olga, Księgi Jakubowe
Williams D. Thomas, Większy niż myślisz
Wohlleben Peter, Sekretne życie drzew
Yancey Philip, Pogłoski o tamtym świecie
Young Paul, Rozdroża
Zbawienie
Czy ludzie innego wyznania niż moje będą zbawieni? Zależy co rozumiemy pod pojęciem zbawienie i jakie mamy wyobrażenie o kryteriach. Jeśli uważamy, że warunkiem zbawienia jest jedyne właściwe rozumienie Boga, Biblii i ogólnie duchowości, które jak najbardziej przypisujemy sobie, to logika podpowiada, że nikt nie byłby zbawiony, włącznie z tym, kto tak twierdzi. Powód jest prosty - nikt nie ma pełnego poznania. Widzimy jedynie cząstkę cząstki. Jeżeli sam święty Paweł, który spisał sporą część Nowego Testamentu uważał, że jego poznanie jest cząstkowe, to o czym tu mówimy?
Deklarowanie, że wie się więcej, niż inni, połączone z politowaniem jest niczym innym jak przejawem niewiedzy, ubranej w pychę i naiwność. Jeśli założymy, że warunkiem zbawienia jest jakaś wyjątkowa wiedza teologiczna, wtajemniczenie, poznanie intelektualne, to tym samym wykluczamy siebie i innych. Należy odróżnić ludzkie próby rozumienia Boga od Jego istoty - niezbadanej głębi Trójjedynego. Rozumienie jest zawsze ograniczone, subiektywne i zależne od wielu czynników ludzkich - gdzie się urodziliśmy, w jakiej tradycji zostaliśmy wychowani, kto i co nas kształtowało, jaką religią byliśmy otoczeni, jakie wartości były dla nas kluczowe, który klub piłkarski wspieraliśmy i wiele innych.
Rozumienie Boga lub Jego niezrozumienie, a nawet odrzucenie jest utrudnione przez samo życie. Ten sam człowiek urodzony w innym czasie i innych warunkach będzie rozumieć Boga inaczej. Gdybym urodził się sto lat temu w Moskwie, moje zrozumienie Boga byłoby zupełnie inne, niż jest obecnie. Każda próba pokazania kto dobrze rozumie, a kto źle, kończy się wzajemnym paleniem na stosach, kierowaniem "podludzi" do komór gazowych, wysyłaniem do piekła i kamienowaniem nierządnicy. Ostatecznie wszyscy powinniśmy zginąć, gdyż wszyscy jak owce zabłądziliśmy, mówił prorok Izajasz.
Należy pamiętać, że każdy osąd skierowany przeciw inaczej rozumiejącym lub w ogóle nierozumiejącym, skazuje nas na tę samą karę. Ponieważ to świadczy o tym, że nie rozumiemy, że nie chodzi o rozumienie. Oskarżając innych pogłębiamy własne niezrozumienie. Im bardziej chcemy udowodnić, że właściwie rozumiemy, tym mocniej zaciemniamy swoje myśli. Kto uważa, że wie najlepiej, właśnie wszystkim pokazuje swoją głupotę. Zbawienie przez rozumienie jest ludzką próbą złapania Pana Boga za nogi. To budowanie ludzkiej drabiny do nieba, gdzie każdy stara się zbudować jak najdłuższą. Problem polega na tym, że nie ma jej o co oprzeć. Ale wygląda imponująco.
Bóg niepojęty
Jak pogodzić ludzką wolność z boskim przeznaczeniem? Bożą miłość z Jego sprawiedliwością? Boskie miłosierdzie z sądem? Jego dobroć z cierpieniem człowieka? Jak zrozumieć Boże objawienie w Ojcu, Synu i Duchu Świętym? Te i inne teologiczne pytania od wieków zaprzątają wybitne umysły i stają się czasami powodem niesympatycznych podziałów między chrześcijanami.
Wszędzie tam, gdzie zaczynamy dyskusję o Bogu, chcielibyśmy dojść do prostych konkluzji, przy których moglibyśmy powiedzieć: "Teraz wiem, jak to w rzeczywistości jest!". Taka odpowiedź jest jednak niemożliwa z tego powodu, że ludzkim umysłem zaatakowaliśmy niepojmowalność Stwórcy.
Nie tylko w ten sposób dopuszczamy się ataku na boskość Boga, ale w dodatku zaczynamy atakować innych wierzących, którzy nie podzielają naszego zdania. Takie definitywne diagnozowanie Boga i drugiego człowieka zawsze kończy się uwstecznieniem. Mimo tego, że dawno minęły czasy inkwizycji, współczesna ostateczna diagnoza prowadzi do tych samych rezultatów, za wyjątkiem publicznego palenia na stosach.
Niezbędna jest w tym obszarze intelektualna i teologiczna pokora, która polega na powściągliwości w formowaniu ostatecznych wniosków. Ludzki umysł stanowi źródło pokus w takim stopniu jak ciało i emocje. Pokusa ta polega na usilnym pragnieniu zrozumienia Boga i narzuceniu swoich opinii innym. Z jednej strony jesteśmy zobowiązani do intelektualnego wysiłku, a z drugiej strony uczymy się powściągliwości i respektu wobec tajemnicy Stwórcy.
Wracając do początkowych pytań, musimy z pokorą uznać współistnienie na pozór sprzecznych myśli, obecnych w biblijnej narracji. Na przykład, mogę powiedzieć, że jestem człowiekiem w pełni wolnym, a równocześnie totalnie zależnym od Stwórcy. W tej pozornej sprzeczności kryje się głęboka harmonia życia. Innym przykładem jest nasza monoteistyczna wiara. Bóg jest jeden, a równocześnie jest potrójną relacją. Z perspektywy Boga takie paradoksy nie stanowią problemu.
Pokora umysłu polega na uznaniu pozytywnej zgodności tego, co sprzeczne. Będąc człowiekiem myślącym i chrześcijaninem, wyznaję, że nie mogę i nie muszę zrozumieć zgodności tych sprzeczności. Powinienem uznać obie przeciwne sobie myśli jako równie prawdziwe i w ten sposób oddać cześć niepojętemu Stwórcy. Tylko Mesjasz, Jezus z Nazaretu potrafi zrozumieć Boga, równocześnie nosząc w sobie człowieczeństwo.
Pychą byłoby uzurpowanie sobie prawa do tworzenia z tych sprzecznych myśli ostatecznych definicji. Chrześcijanie potrafią się zagalopować, przekraczając granicę w pogoni za tym, by stać się takimi jak Bóg. Pragnąć wiedzieć za dużo, to jak wracać do pierwszego pokuszenia z raju.
Zamiast chcieć Boga zrozumieć powinniśmy Go po prostu kochać. Jeśli kocham żonę na tyle, na ile ją rozumiem, moja miłość będzie znikoma. Należy kochać Stwórcę i ludzi ponad ludzkie poznanie. Chęć zrozumienia Boga jest niszczącą pokusą. Miłość wobec Boga jest akceptacją Jego tajemnicy i drogą do życia w harmonii. Teraźniejsze sprzeczności staną się kiedyś wiecznym obrazem piękna.
Sztuka życia
Bóg ma się dobrze: kolizje wiary i wątpliwości
Teologia zmienną jest
Dlaczego na nowo polubiłem księgę Hioba
Kiedy jest teraz?
Era mesjańska w dobie fb?
Kapitan Kloss - kim był naprawdę? Polskim oficerem.
W przebraniu. Niektórzy się domyślali, przypuszczali, podejrzewali, inni byli zupełnie nieświadomi. Kim jest Jezus? Niektórzy uważają, że był zwyczajnie żydowskim rabinem, inni widzą w Nim proroka, jeszcze inni wierzą, że był ucieleśnieniem Boga na ziemi. Co się wydarzyło dzięki Jego przyjściu na świat? Czy rzeczywiście urodził się największy władca, czy jedynie bezbronne dziecko? Czy już nastąpiła inwazja nieba na ziemię, czy dopiero nastąpi w przyszłości? Wielu ma problem z odpowiedziami.
Spojrzenie na chorobę i uzdrowienie
Tańczący z Bogiem
Małe dziecko ma potrzebę trzymania osoby bliskiej. Kiedy człowiek odkrywa piękno romantycznej relacji, towarzyszy temu ekscytujące przeżycie trzymania się za ręce.
Pewien czas temu został przeprowadzony eksperyment: grupę kobiet poddano lekkiemu elektrowstrząsowi. Za pomocą mądrych urządzeń mierzono kobietom strach i ból jakie odczuwały podczas eksperymentu. Tomograf rejestrował aktywność ich mózgu. Jeśli podczas eksperymentu kobieta pozostawiona była sama sobie, to bardzo się bała i doznawała fizycznego bólu. Jej emocjonalna część mózgu była aktywna. Jeśli pracownik laboratorium którego kobieta nie znała (nawet nie widziała jego twarzy), po prostu trzymał ją za rękę, odczuwała mniejszy strach, ale mimo wszystko mózg wciąż reagował na ból. Natomiast kiedy za rękę trzymał ją mąż, nie odczuwała bólu, mózg był spokojny na wszystkich swoich poziomach! Panowie, kiedy następnym razem żonę rozboli głowa, wystarczy wziąć za rękę!!