Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazanie na górze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazanie na górze. Pokaż wszystkie posty

W ukryciu

Człowiek, szczególnie w pierwszej połowie życia,  naturalnie dąży do tego, co spektakularne, godne chwały, wzniosłe w oczach świata. W świecie biznesu, sportu, rozrywki, liczy się prestiż, wielkie osiągnięcia, sława, podziw, popularność. Niejeden chce się wypromować, jak paw na wybiegu. Już małe dzieci mają swoje kanały na YouTube.  

Jak w kulturze rozgłosu zdefiniować służbę Bogu? Na jakich wartościach opiera się życie naśladowcy Jezusa? 
Co praktycznie dla nas znaczy zmieniać świat na lepsze? 
Jakimi metodami powinniśmy to czynić? 

Jezus swoim życiem i nauczaniem pokazuje ważność niezauważalnej codziennej dobroci (Mat.6:1-6). Trzy razy w tym kontekście mówi, że Ojciec w niebie zwraca uwagę na to, co ukryte i wyróżnia to. Wynika z tego, że to, co ukryte jest ważniejsze od tego, co widoczne. 

Ukryte nie znaczy anonimowe, ale z wypływające z dobrych motywacji, bez szukania przy tym poklasku i uznania innych. Ukryta hojność i modlitwa oznaczają służbę nie dla pokazania się, ale dla dobra innych.  

Co Jezus robił przez pierwszych trzydzieści lat swojego życia? Czy przesiedział całą młodość przed komputerem, a potem nagle zaczął głosić i uzdrawiać? Z Jego postawy i słów możemy wywnioskować, że przez wiele lat służył w ukryciu - tak zwyczajnie. Pomagał rodzicom, produkował wyroby najlepiej jak potrafił, pocieszał, rozmawiał, modlił się o innych, zachęcał. Dlaczego tak mało o tym okresie wiemy? Ponieważ na tym polega codzienna służba, która nie jest widowiskowa.  

Gdy Jezus został ochrzczony w Jordanie, Ojciec z nieba przemówił słowami miłości i pełnej akceptacji. Zwykle zwracamy w tym uwagę na bezinteresowną miłość - Syn jeszcze nic nie uczynił, a Ojciec już Go aprobuje, docenia, miłuje. To prawda. Jednak jest w tym coś więcej. Ojciec również widział to, co Jezus do tej pory czynił w ukryciu, docenił trzydzieści lat Jego codziennej, cichej dobroci.   

Jestem dzisiaj dumny z muzycznych osiągnięć moich dzieci, ale najbardziej doceniam lata ich ćwiczeń w domu. 
To było w ukryciu, ale rodzice słyszeli.   

Kiedy Jezus nauczył się modlić całe noce? 
Kiedy nauczył się brać dzieci w ramiona? 
Kiedy nauczył się troski o chorych i biednych? 
Kiedy nauczył się opowiadać ciekawe historie? 
Kiedy zaczął kochać grzeszników? 
Kiedy stał się hojnym? 

To wszystko miało miejsce podczas pierwszych trzydziestu  lat życia. Pewnie nie raz oddał biedakowi kieszonkowe.  
Okres publicznej służby to jedynie dziesięć procent Jego życia. Ostatnie trzy lata były bez wątpienia wyjątkowe. Ale nie mogą być oderwane od Jego wcześniejszego życia.  
Jezus nie pojawił się znikąd na trzy lata. Jego publiczna służba była oparta na fundamencie służby w codzienności, z pokorą i zwyczajnie. 

To jest ważna biblijna zasada - droga w górę prowadzi w dół. Trzeba umieć „nie być”. Nie żyje się na scenie.  

Dziewięćdziesiąt procent życia to służenie w ukryciu. Gdy nikt nie wie i nie widzi, Ojciec docenia i w odpowiedni sposób wynagradza. 

Wcielenie cz.1

Wcielenie to siła słabości. Słowo stało się ciałem, słabym ciałem. Wraz z Jezusem wartości nieba przyszły na ziemię. Niebo nie przyszło z armią i mieczami, lecz z siłą miłości.  Zamiast atomem, Stwórca bombardujący miłością. 

Moc wcielenia wydaje się dużo słabsza od miecza. 
Żadne państwo na ziemi jak na razie, nie wybrało strategii wcielenia. Kochania wrogów, kryminalistów, przebaczania, darowania długów, odpłacania dobrem za zło. 

Jezus pokazał, że życie nie polega na byciu nad kimś, ale pod kimś. Sam Bóg umiejscowił się pod człowiekiem. Naśladowcy Jezusa przez pierwszych 300 lat starali się żyć według wcielenia, naśladując swojego Mistrza, unikając siły, miecza, manipulacji i polityki. 

Ale w 312 roku naszej ery cesarz Konstantyn postanowił stoczyć ważną dla siebie wojnę pod sztandarem chrześcijańskiego Boga. Tę walkę zwyciężył, odczytał to jako znak dla całego cesarstwa, uczynił chrześcijaństwo religią narodową i od tego czasu kościół zamiast ciałem sługi, stał się ciałem wojownika, zamiast trzymać krzyż, chwycił z miecz. Zamiast modelu Chrystusa nastał model cesarza. Zamiast zwycięstwa przez słabość - zwycięstwo przez siłę. 

Od tego czasu naśladowcy Chrystusa stoją przed wyzwaniem - na ile powrócą do teologii i praktyki wcielenia, na ile uchwycą się rewolucjnej koncepcji Królestwa Bożego, w którym chodzi o wcielenie. 

Żyć wcieleniem. W kazaniu na górze Chrystus uczy nas co to znaczy. Mówi, że wcielenie oznacza stawanie się ubogimi w duchu. Bóg stał się ubogim. Kenosis - z greckiego pustka, znaczy, że Chrystus wyparł się samego siebie. 

Wcielenie jednak oznacza nie tylko oddanie, ale też wzięcie czegoś na siebie. Chrystus również coś przyjął - postać sługi. Nie przestał być sobą, ale równocześnie stał się podobny ludziom. 

Wcielenie zatem może oznaczać, że pewne rzeczy oddajemy, ale też świadomie coś na siebie bierzemy. 

Kilka biblijnych przykładów. 
Abraham - opuścił dom i przyjął Bożą misję. 
Józef - stacił dom i przyjął obowiązki niewolnika.  
Mojżesz - stracił przywileje pałacu i przyjął Boże powołanie. 
Dawid - stracił reputację i przyjął Boże zadania. 
Jan Chrzciciel - oddał uczniów i przyjął wyższość Chrystusa. 
Paweł - poświęcił wszystko, co miał i kim był i przyjął powołanie do narodów.  

Gdybyśmy chcieli wcielić się w maratończyka, musielibyśmy starcić to kim teraz jesteśmy - wolny czas, zbędne kilogramy, wygodne siedzenie w fotelu i przyjąć nowe obowiązki, treningi. 

Co może być dzisiaj naszym krokiem do wcielenia: 
Oddanie swojej niezależności 
Poddanie swojej woli, Jego woli 
Zamiast ja, my - relacje horyzontalne 
Mentalność dawania siebie 
Życie z niezrozumieniem lub odrzuceniem
Przyjęcie odpowiedzialności, obowiązków, powołania 
Przyjęcie nowej roli, nowej służby, nowego miejsca 
Rezygnacja z tego co znane i bezpieczne 

Gdy w 1853 roku statek przybił do portu w Shanghai, Hudson Taylor natychmiast podjął radykalną decyzję (szok dla chrześcijan tamtych czasów), zdecydował ubierać się jak Chińczyk i zapuścił kucyk, jaki nosili Chińczycy. Oddał wygodne życie w Anglii i wcielił się w Chińczyka. To jest Kenosis. 

W życiu wcielamy się w różne role - rodzica, studenta, szefa, biznesmena, człowieka religijnego. Jednak najlepszym wyborem jest wcielić się w miłość i w tym wcieleniu pozostać. Ponieważ stawanie się słabymi czyni nas podobnymi do Słowa, które stało się ciałem.