Przeszłość pokazała, że człowiek ma silne tendencje do nadużywania wiedzy, autorytetu, formowania ostatecznych tez i narzucania ich siłą innym. Współczesność zareagowała przeciwko temu, odrzucając wszelkiego rodzaju absolutyzmy.
Dla coraz większej liczby naśladowców Mesjasza, dobrą alternatywą wobec modernizmu i postmodernizmu wydaje się postawa ekumenicznej jedności w różnorodności. Miłość Boża bierze w objęcia różnych od siebie ludzi. Chrystus swoim przykładem zachęca do umierania dla własnych racji, po to, by żyć dla innych.
Totalny relatywizm pozostawia ludzi w stanie ciągłej niepewności, co prowadzi ostatecznie do zmęczenia i rozczarowania. Chrześcijańska teologia daje możliwość posiadania wewnętrznego pokoju, pochodzącego z prawdy obiektywnej w sobie Jezusa Chrystusa. Jednak w odróżnieniu od mentalności modernistycznej, jest w tej prawdzie wystarczająca przestrzeń na osobiste doświadczenie i rozumienie tej Prawdy. Do tego konieczna jest pokora wobec biblijnej interpretacji, która wyraża się słuchaniem chrześcijan innych wyznań.
Postmodernizm podkreśla tajemnicę życia i świata. Bóg przecież działa w sposób dziwny i tajemniczy. Teologie systematyczne nie są aż tak systematyczne jak się kiedyś myślało. Z drugiej strony nie mamy powodu do frustracji, wierzymy przecież, że Bóg miłosierny i wszechmocny doprowadzi wszystko do końca. Z chrześcijańskiej perspektywy Bóg nas nigdy nie zawiedzie, nawet gdy nie widzimy wszystkiego jasno.
Chrześcijanie ciągle wierzą w metanarrację o Bogu, ludziach i wszechświecie. Nie jesteśmy zagubieni w płynnym postmodernizmie, ale uświadomiliśmy sobie, że nie żyjemy już w absolutach minionej epoki. Mówiąc paradoksalnym i zarazem biblijnym językiem, „już mamy, ale ciągle jeszcze nie”.
Ten paradoks zawiera szereg postaw, takich jak:
- Świadomość bycia w drodze
- Docenianie wyznaniowej różnorodności
- Życie w stanie przebaczenia
- Komunikowanie prawdy o Bogu w nowy sposób
- Bycie i równocześnie stawanie się
- Oczekiwanie odrodzonego chrześcijaństwa
- Odrzucenie modernistycznego absolutyzmu oraz postmodernistycznego relatywizmu
Oznacza to, słowami B. McLarena, przy zachowaniu własnej wyznaniowej tożsamości, „stawać się bardziej misyjnym, postliberalnym, postkonserwatywnym, protestanckim, katolickim, prawosławnym, pentekostalnym, mesjańskim i ciągle nie dokończonym naśladowcą Pana Jezusa Chrystusa”.
Postmodernizm, mimo wielu wad i zagrożeń, przynosi pozytywne wyzwanie dla Kościoła. Pomaga doceniać różnorodność i tajemniczość życia. Zachęca do zdrowego dystansu wobec samego siebie. Wszystko po to, by coraz częściej umywać nogi całemu światu.